Forma rośnie i wyniki przychodzą. Górnik w finale Pucharu Polski


Zabrzanie w ostatnich tygodniach złapali wysoką formę i pokazują, że mogą walczyć o najwyższe cele w sezonie

9 kwietnia 2026 Forma rośnie i wyniki przychodzą. Górnik w finale Pucharu Polski
Zbigniew.H

Po 25 latach przerwy Górnik Zabrze w końcu zdołał awansować do finału Pucharu Polski. Zespół prowadzony przez Michala Gasparika, mimo problemów w trakcie sezonu, odzyskał formę i znów gra na wysokim poziomie. Zimowe transfery pomogły drużynie, choć nie obyło się bez sporych odejść. Czy finał to dopiero początek czy maksimum możliwości Górnika w tym sezonie?


Udostępnij na Udostępnij na

Mecz dający finał: Górnik–Zawisza

Górnik Zabrze w półfinałowym spotkaniu Pucharu Polski mierzył się z trzecioligową Zawiszą Bydgoszcz. Przed meczem wydawało się, że awans do finału jest dosyć pewny, gdyż poziomem mocno przewyższali rywali z Bydgoszczy. Jednak sam Zawisza w tym sezonie sprawił już kilka niespodzianek, więc zlekceważenie rywala mogłoby się skończyć źle dla drużyny trenera Gasparika. Obie drużyny wyszły na to spotkanie swoimi najmocniejszymi jedenastkami, co tylko dodało prestiżu. Sam mecz był raczej typowy dla takiego etapu rozgrywek. Zawisza i Górnik nie rzuciły się do bardzo ofensywnej gry, tylko wyczekiwały swoich okazji w momentach, gdy rywal popełni błąd. Przebieg spotkania układał się jednak pod Górnika, który od początku do końca miał mecz pod kontrolą.

Bramka Ikia Dimiego z 32. minuty tylko tę kontrolę zwiększyła. Górnik zagrał po prostu dobre spotkanie, w którym nie pozwolił rozwinąć skrzydeł Zawiszy. Druga połowa, mimo braku konkretów, również przyniosła okazje, które mogły zakończyć się kolejnymi golami. Największy plus można jednak postawić przy organizacji gry Górnika, która była bardzo dobra. Zawisza w drugiej połowie oddał jedynie dwa strzały. Obrona była pewna i nie pozwalała napastnikom rywali na wiele. Na wyróżnienie zasługuje także Lukas Sadilek, który zanotował asystę. Sam mecz nie należał do najlepszych, ale trener Gasparik wspomniał na konferencji, że takie spotkania też trzeba umieć wygrywać.

Uczymy się wygrywać nieładne mecze i to się dzisiaj potwierdziło – Michal Gasparik na konferencji prasowej po spotkaniu z Zawiszą

Zabrzanie na pewno będą mieli co robić w majówkę. Pierwszy finał od 25 lat na pewno przyciągnie na PGE Narodowy sporą liczbę kibiców. Jednak nie tylko tu można doszukiwać się plusów Górnika. Awans do finału nie jest jedynie „wyskokiem formy”, a raczej potwierdzeniem dobrego sezonu, jaki Górnik ma.

Górnik w finale jako dowód dobrej wiosny

Górnik Zabrze od początku sezonu pokazuje, że potrafi osiągać bardzo dobre wyniki mimo swoich mankamentów. Końcówka 2025 roku mogła jednak sugerować, że dobry czas w Zabrzu powoli się kończy. W ostatnich pięciu meczach rundy jesiennej w PKO Ekstraklasie Górnik wygrał tylko raz (5:1 z Arką). Do tego doszły trzy porażki oraz remis z Wisłą Płock, która była bezpośrednim rywalem w tabeli. Spadek formy był wyraźny i wielu zaczęło obawiać się o kolejne miesiące, mimo wcześniejszych solidnych wyników.

Początek 2026 roku również nie przyniósł przełomu. W pierwszych pięciu spotkaniach Górnik odniósł tylko jedno zwycięstwo w lidze z Piastem. Można to częściowo tłumaczyć wymagającymi rywalami, z którymi mierzył się w tamtym okresie. Lech, Pogoń czy będący w świetnej formie GKS Katowice nie należą do łatwych przeciwników, więc brak punktów w tych meczach można zrozumieć. Trudno jednak usprawiedliwiać remis z Bruk-Betem, który należy traktować jako stratę cennych punktów. Mimo to gra Górnika dawała podstawy, by sądzić, że zespół jeszcze zaskoczy.

Wszystko zaczęło się od ćwierćfinału z Lechem. Górnik, choć nie dominował, zdobył jedynego gola, który przesądził o awansie. Nawet grając przez 15 minut w osłabieniu, zespół Michala Gasparika utrzymał prowadzenie i zameldował się w półfinale. Ten mecz okazał się momentem przełomowym dla Zabrzan. Od tego czasu dobre wyniki w Pucharze Polski zaczęły przekładać się również na ligę. Osiem punktów w czterech kolejnych spotkaniach to solidny wynik, biorąc pod uwagę wcześniejszą formę zespołu. Gra Górnika wyraźnie się poprawiła, a temat europejskich pucharów w Zabrzu znów staje się realny.

Zbigniew.H

Były przyjścia i odejścia

Zimowe okno transferowe w Górniku Zabrze było bardzo aktywne w obie strony. Jeśli chodzi o odejścia, trzeba przede wszystkim wspomnieć o Ousmanie Sowie. Senegalczyk w rundzie jesiennej zdobył siedem bramek i był jednym z kluczowych zawodników w zespole trenera Michala Gasparika. Władze Górnika nie próżnowały jednak na rynku i sprowadziły kilku ciekawych piłkarzy. Jak na razie najlepszym transferem wydaje się być Lukas Sadilek. Czech początkowo nie zachwycał, ale już w marcu prezentował bardzo wysoką formę. W barwach Górnika zdobył dwie bramki i zanotował dwie asysty, a jego wpływ na grę zespołu jest coraz większy.

Coraz lepiej wygląda również Ikia Dimi, który po słabszym początku zaczyna regularnie dawać drużynie liczby. Profilem przypomina Sowa, który też słynął z tego, że jest dynamiczny i bardzo groźny w grze jeden na jednego. Ondrej Zmrzly, mimo roli rezerwowego, także prezentuje się solidnie i jest ceniony przez trenera. Do składu coraz częściej przebija się również Michał Rakoczy, który zdążył już pokazać się kibicom z dobrej strony.

Nie wszystkie transfery okazały się jednak trafione. Największym rozczarowaniem jak dotąd jest Borisław Rupanow, za którego zapłacono blisko 300 tysięcy euro. Bułgar rozegrał siedem spotkań, ale nie zdołał przekonać do siebie trenera Gasparika. Do tego grona można zaliczyć także Pawła Bochniewicza, po którym widać pewne braki i z nim w składzie defensywa Górnika wygląda gorzej. To jednak doświadczony zawodnik, który zapewne jeszcze dostanie swoje szanse, choć na razie nie zaliczył dobrego wejścia. Brandon Domingues i Mathias Sauer również nie zdążyli jeszcze znacząco wpłynąć na grę zespołu.

Trzon Górnika pozostał — tylko na jak długo?

Mimo wielu transferów, jakie Górnik przeprowadził, najważniejsze ruchy dokonały się wewnątrz klubu. Dla Zabrzan kluczowe było utrzymanie jak największej liczby zawodników podstawowego składu i to się udało. Dzięki czemu w klubie dalej jest Patrik Hellebrand, który przez długi czas należał do najlepszych pomocników w lidze.

Obawy były jednak spore, głównie ze względu na wciąż trudną sytuację finansową klubu. Sprawa prywatyzacji od miesięcy pozostaje nierozstrzygnięta. To nie wróży dobrze, ponieważ Miasto Zabrze może w ten sposób zahamować rozwój zespołu, który w ostatnim czasie wyraźnie się rozwinął. Ostatecznie najbardziej odczuwalne okazało się odejście Ousmana Sowa, za którego Brondby zapłaciło około 3 miliony euro. Nie był to jednak zawodnik nie do zastąpienia, bo miał również swoje słabsze strony. Górnik dobrze poradził sobie z jego odejściem. W jego miejsce pojawili się inni piłkarze, którzy wnoszą odpowiednią jakość i to odejście nie jest przez to aż tak bolesne.

Nie zmienia to jednak faktu, że trudno przewidzieć, jak długo obecna sytuacja się utrzyma. Gra w europejskich pucharach mogłaby znacząco pomóc finansowo, ponieważ wiążą się z nią duże wpływy, które dałyby klubowi większą stabilność przynajmniej na jakiś czas. Jednocześnie potrzebne będą kolejne wzmocnienia. Obecna kadra nie wystarczy do rywalizacji na aż trzech frontach. Zwłaszcza że awans do fazy ligowej europejskich rozgrywek w przyszłym sezonie jest dla polskich zespołów bardziej osiągalny. W Zabrzu mogą więc zapaść trudne decyzje, tym bardziej, że wizja gry w pucharach jest coraz bardziej realna. Pytanie jednak, jak Górnik będzie wyglądał za rok, bo trudno uznać go za jeden z najbardziej stabilnych zespołów w lidze.

Wielkie mecze przed Górnikiem

Ostatnie miesiące pokazują, że Górnik, będąc w dobrej formie, może osiągnąć naprawdę wiele. A prawda jest taka, że może jeszcze więcej, niż ktokolwiek się spodziewa. Poza finałem Pucharu Polski pozostaje liga, która wciąż może ułożyć się po myśli Zabrzan. Wicemistrz Polski zagra w tym sezonie w eliminacjach Ligi Mistrzów, co wiąże się z ogromnymi pieniędzmi. Nie można wykluczyć, że to właśnie zespół trenera Michala Gasparika włączy się do walki o to miejsce. Tym bardziej, że forma drużyny wyraźnie rośnie, a to kluczowe w decydującej fazie sezonu.

Ewentualne zwycięstwo w Pucharze Polski samo w sobie byłoby ogromnym sukcesem dla klubu i jego kibiców. Pomijając kwestie finansowe, klubowa gablota wzbogaciłaby się o kolejne trofeum, na które w Zabrzu czeka się od lat. Nic więc dziwnego, że dla wielu kibiców ten puchar może być ważniejszy niż nawet 2. miejsce w lidze. Nie oznacza to jednak, że Górnik zamierza ograniczać swoje ambicje tylko do jednego meczu. Walka o europejskie puchary w PKO Ekstraklasie pozostaje otwarta, a Zabrzanie wciąż mają wszystko w swoich rękach.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze